Wyszukiwarka
Zaloguj się
Polecane produkty
"Z krainy ruin, tyfusu i niedoli" Jan Zamorski PRZEDSPRZEDAŻ
0
Opis
Format A5
Ilość stron: 92
Oprawa twarda
Wydawca: Fundacja Wołyń Pamiętamy
przedmowa Autora
PRZEDMOWA.
Nie miałem zamiaru wydawania w formie książkowej feljetonów, które pod świeżem wrażeniem z objazdu po polskiej części Podola, pisałem dorywczo na wiosnę i w lecie 1921 roku. Chodziło mi w nich o doraźny skutek, o zainteresowanie czynników miarodajnych tą najnieszczęśliwszą częścią Polski, o zawstydzenie tych sfer, które się dopuściły zaniedbania tego kraju: o przyśpieszenie pomocy i naprawy stosunków.
Skutku nie osiągnąłem. Partyjnictwo i upór doktrynerski zawzięły się i nie chcą po ludzku traktować ziemi, którą preparują na podarek dla ukraińców. Тo, że tam jeszcze jakaś resztka polszczyzny dyszy, i nie chce umierać, zamiast radować dusze i otwierać serca naszych zarządców, budzi w nich gniew i opryskliwość, bo mąci ułożone z góry plany.
Mimo nieszczęść, łez, krwi, pożarów, walk i niewymownych cierpień, jakiemi Polacy tamtejsi okuроwali prawo do Polski, zamiar oddania ich ukraińcom na wiwisekcję, nie został zaniechany. Stwierdza to uchwała Rady Naczelnej P. P. S., powzięta wbrew jednomyślnemu oporowi polskich socjalistów Ziemi Czerwieńskiej i wśród naigrawania i szyderstw całej partji ukraińskiej z ukraińską socjaldemokracją włącznie.
Trzeba więc obudzić czujność całego narodu polskiego, bo się przeciw niemu gotuje nowy eksperyment. Kto wie, czy się nie zamierza użyć siły wojskowej, dla wyrzucenia polskiego Lwowa z granic Rzeczypospolitej i dla narzucenia „automji ukraińskiej” tamtejszej ludności choćby kartaczami.
Przyjaciele twierdzą, że te feljetony mogłyby bodaj w drobnej cząstce przyczynić się do tego pobudzenia czujności całego narodu, wobec przygotowywanych zamachów. Skoro tak, chętnie je zbieram w wydaniu książkowem: niech tę służbę spełnią. Nie zmieniłem niczego, nie dodałem ani odjąłem — niech idą w świat z tą gorączką żalu i dzwonienia na trwogę, z jaką powstawały.
Cóżbym zresztą miał zmieniać? Po roku stosunki się nie poprawiły, a raczej pogorszyły. Gdybym miał czas, powinienbym drugie tyle dodać o szkolnictwie, sądownictwie, o daninie na bezdomnych jaskiniowców, o szykanach w powoływaniu Polaków do służby wojskowej, od której dotychczas wolni są Rusini, Żydzi i Niemcy.
Jedno się trochę poprawiło, a to dyscyplina w wojsku, które już nie rekwiruje. Ale to wojsko jest tam tak źle zaopatrzone, bose, odarte, głodne, że podziwiać należy tylko powściągliwość tych bezimiennych, szarych żołnierzyków, która ich od rabunku wstrzymuje.
Zresztą nie poprawiło się nic. Mój głos był głosem wołającego na puszczy, bo biedna tamtejsza ludność samem swojem istnieniem krzyżuje federalistyczne pomysły tych, którzy Polskę uważają za przedmiot eksperymentów. Niech więc w książkowem wydaniu zostaną te dokumenty chwili, na smutną pamiątkę dla naszych potomków, ażeby następne pokolenia zrozumiały, w jak trudnych warunkach przychodziło nam budowanie Polski i ażeby nam oszczędziły potępienia za to, żeśmy nie zdołali należycie ugruntować ani wolności, ani granic, ani administracji...